Recenzja filmu Grinch

Błędne koło ratunkowe

Autor: Anonim

2 grudnia 2018r.

Udostępnij

W Ktosiowie bez zmian. Znów zbliżają się święta. Większość malców dawno zapieczętowała kopertę do Świętego Mikołaja. Ich rodzice odhaczają punkty z listy upominków, sąsiedzi nadziewają indyka, ktoś jeszcze stroi choinkę. Typowy grudzień? Niby tak, a jednak jakoś bardziej. Ktosiom jakiekolwiek troski pozostają obce; jeśli coś je trapi, skutecznie to ukrywają. Wysyłają uśmiechy na prawo i lewo. Rumieńce na ich twarzach świadczą nie o mrozie, ale o ferworze przedświątecznych sprawunków. Tutaj zaspa równa się lepienie bałwana i kulig, minus na termometrze oznacza zabawę na lodzie, a myśl o rachunkach za ogrzewanie przegrywa z celebracją ogniska w ceglanym kominku. Kto zna literacki oryginał tej opowieści lub widział poprzednie adaptacje książeczki Dra Seussa, ten wie doskonale, że prolog bożonarodzeniowej sielanki znajdzie przeciwwagę w knowaniach Grincha o lodowatym sercu. Im wyższa choinka, im więcej pod nią prezentów, im głośniej i radośniej śpiewane kolędy, tym więcej żółci w narzekaniach zielonego mizantropa. Kiedy żółć zamieni się w czyn, wtedy prezenty Ktosiów będą zagrożone, a szczęśliwe święta staną pod znakiem zapytania.

Universal Pictures
Scanarzyści nie aktualizują ani nie rozwijają znanej i oklepanej historii Świętego Mikołaja a rebours. Grinch nienawidzi świąt, z ich zbytkiem, komercją i wazelinową fasadą. Wygląda jak wściekła gąsienica, która, pokryta zwiewnym futerkiem, zdradziecko prosi się o głaski. Kształty ma jednak łagodne, okrągłe oczy kryją spore pokłady człowieczeństwa. W bajce Yarrowa Cheneya i Scotta Mosiera ze świecą szukać podobieństw do drapieżnej charakteryzacji a la Jim Carrey. Jak gdyby już od pierwszych scen chciano nas uspokoić: nie bójcie się o happy end, dostrzeżcie tylko dobro kryjące się w złośliwym nieszczęśliwcu.

Dobro dobrem, ale wysłuchać Grincha to już nikt nie chce. Łącznie z tymi, którzy go napisali. O argumentach tego burzyciela świątecznego rytuału, wystrzeliwanych w stronę fanatyków konsumpcjonizmu, ostatecznie twórcy zapominają. Potencjał, jaki daje zderzenie różnych światopoglądów i postaw (życzliwość społeczności vs antykonsumpcja głównego bohatera), pozostaje niewykorzystany. A szkoda, bo znajdujemy się w miasteczku-utopii, wielobarwnej realizacji świątecznej fantazji od dekad propagowanej przez popkulturę zza oceanu. 

Animatorom ze studia Illumination Entertainment udaje się dodać do niej swoje trzy grosze. Osiedle domków w zimowej scenerii wygląda jak zestaw zdobionych lukrem i M&M'sami pierników; pociąga tak mocno, że świecidełka na chacjendzie Kevina McCallistera mogą się schować. Grincha nie dość, że nie wysłuchano, to jeszcze stworzono go z niekonsekwencji. Błyskotliwie krytykując zbytek, żyje przecież w gustownie urządzonej, przepastnej jaskini godnej bogacza. Otacza się wygodami, o jakich Inspektor Gadżet mógłby marzyć (co ma błyskotliwe zastosowanie w złodziejskim fachu). Ma także psiego kamerdynera, chyba wyjętego z kontynuacji "Sekretnego życia zwierzaków domowych". Wyzysk zwierząt generalnie ma się w "Grinchu" dobrze, co zrozumieć szczególnie trudno w świecie ułatwionej komunikacji między rasami i gatunkami – zabawnie rozgrywanej za pomocą slapsticku. Eskapistycznej konwencji brakuje pedagogicznej swobody "W głowie się nie mieści". Wtórny morał wyrasta na boleśnie jednowymiarowym oglądzie świata. Gdy w finale następuje spodziewana apoteoza powszechnej serdeczności, na stół wjeżdża tłusta pieczeń, na rozpakowanie czeka cała sterta prezentów, a nieskażone nierównością i jakąkolwiek krzywdą Ktosie zasiadają do uczty w błogiej nieświadomości, że w innych krainach może nie być już tak przyjemnie.

Universal Pictures
Być może przykładam do bajki zbyt ciężkie działa. Nie mogę jednak oprzeć się wrażeniu, że gdyby spuścić nieco powietrza z tej utopijnej bańki, wówczas nie tylko Grinch, ale i cała społeczność Ktosiów mogłaby czegoś się nauczyć, a wraz z nią – także kilkuletni widzowie. Co bystrzejszym malcom pozostaje skierować pytające spojrzenie w stronę rodziców. Ci jednak pozostaną bezradni. Wybierając się z dziećmi do kina, chcieli być jak Grinch – uciec od świątecznych trosk, mieć chwilę świętego spokoju. Nawet jednak eskapistyczne kino familijne trzeba czasem przedyskutować.

źródło: filmweb.pl

Ocena filmu według autora recenzji: 2.4 / 6

Grinch (2018)
Animowane Familijny Fantasy Komedia

Mieszkańcy Ktosiowa oczekują Białego Bożego Narodzenia, a zielony stwór Grinch zrobi wszystko, by je zepsuć.


Zobacz zwiastun filmu

Dowiedz się więcej


  1. Strona filmu
  2. Obsada filmu
  3. Recenzje filmu
  4. Galeria filmu
  5. Filmy podobne
  6. Pobierz film

Recenzje filmów online - zobacz recenzję filmu Grinch online - sprawdź czy warto oglądnąć film Grinch, zobacz ocenę filmu online i podejmij decyzje czy chcesz go oglądnąć. Zobacz najnowsze recenzje filmów i seriali online. Poznaj oceny innych użytkowników. Dodaj swoją recenzję i otrzymaj promocyjne kredyty.