Recenzja filmu Misja Yeti

Yetiland

Autor: Anonim

26 listopada 2018r.

Udostępnij

Jak na mityczne zwierzę, którego nikt nigdy nie widział, motyw poszukiwania yeti cieszy się zaskakującą popularnością w popkulturze. W powszechnej świadomości dominuje wizerunek białego stwora, będącego swoistym skrzyżowaniem cech niedźwiedzia i człekokształtnej małpy, który równie często pojawiał się na ekranie, jak i w badaniach specjalistów. Już z pierwszych wypraw himalaistów przywożono zdjęcia śladów legendarnej bestii, a w latach 50. na terenie Nepalu objęto go nawet ochroną, co tylko podsycało wyobraźnię.

Akcja animowanego filmu Pierre'a Greco i Nancy Florence Savard przypada na apogeum "mody na yeti", zapoczątkowanej po przełomowym 1951 roku, kiedy to Eric Shipton wrócił do Europy z odbitkami odcisku stopy "człowieka śniegu". Sam punkt wyjścia jest tu mocno pretekstowy: na skutek zbiegu okoliczności, w 1956 roku w Quebecu przecinają się drogi Simona Picarda, ambitnego adepta antropologii, oraz detektyw Nelly Maloye, "nieustraszonej poszukiwaczki prawdy". Pozornie niedopasowany duet mocnego w gębie, ale słabego w działaniu naukowcy oraz rezolutnej, masowo rozdającej wizytówki agentki niemal natychmiast wyrusza do Nepalu na tytułową misję 
w poszukiwaniu – według Simona – brakującego ogniwa łańcucha ewolucji człowieka. Wyprawę sponsoruje natomiast pseudointeligent z wyższych sfer, przywdziewający strój amatora safari, który licząc na sławę i szybkie wzbogacenie, wykorzystuje głównych bohaterów; niemal od początku odgrywa on też rolę klasycznego czarnego charakteru.

Zetknięcie z inną kulturą nie prowokuje tutaj właściwie poważniejszych napięć, nie licząc piekielnie ostrych jak na europejskie przełyki lokalnych papryczek. Nelly i Simon szybko nawiązują nić porozumienia z miejscowym szerpą, Tenzingiem, oraz przejmują tradycyjne indyjskie powitanie namaste (dosłownie: "pokłon tobie") z towarzyszącym mu półukłonem 
z dłońmi złożonymi na wysokości serca, uznawanym za siedzibę boskości w człowieku. Przewodnik Kanadyjczyków uczy ich też stoickiego podejścia do rzeczywistości, powtarzając motto z przypowieści o chińskim wieśniaku, głoszonej przez Anthony'ego de Mello, indyjskiego jezuitę i mistyka. Słowa "Szczęście, a może i nieszczęście – kto to może wiedzieć" przestrzegają przed zbyt pochopną oceną własnego położenia, które może diametralnie się zmienić; zawsze warto więc żywić nadzieję, ale i mieć się na baczności.

"Misja Yeti" zgrabnie wpisuje się w schematy: wygrywa przyjaźń (choć proces jej nawiązywania i umacniania pozostawia pewien niedosyt), dobro i chęć przeżycia nowej przygody; natura to z kolei miejsce docelowe mądrej eksploatacji. Historia niby niepozbawiona jest humoru, ale przez marny timing komediowy wydaje się on mijać z gustami zarówno młodszych, jak 
i starszych widzów. Proste przesłanie wpisane zostaje w dość przeciętną, pozbawioną precyzji odwzorowywania detali czy mimiki postaci animację. Poważny mankament stanowi przestarzały zabieg rodem z gier komputerowych z lat 90., w których na dwuwymiarowym tle, nieudolnie próbującym stworzyć iluzję głębi, renderowano trójwymiarowe postacie. Nawet więc Mount Everest nie robi tutaj większego wrażenia, a przecież jego monumentalność powinna być powodem, dla którego – jak mówi Simon – "wszyscy czujemy się obco" wobec tak przygniatającej przewagi sił natury.

Do najmłodszego widza skierowana jest właśnie proekologiczna wymowa "Misji Yeti". Wraz z poznawaniem nienaruszonego przez cywilizację środowiska tajemniczych stworzeń, nabywania do niego szacunku i uświadamiania sobie roli człowieka w jego ochronie, prywatne korzyści Nelly i Simona ustępują "interesowi przyrody". W krótkiej wstawce, funkcjonującej jako swoisty antyspot reklamowy z wesołym motywem muzycznym, zaprezentowane zostają konsekwencje ujawnienia dowodów na istnienie zwierzęcia. Nawet w uproszczonym ujęciu, zresztą ze sporą dozą słuszności, zachodnia cywilizacja jawi się jako bezmyślny, chciwy tępiciel przyrody, budujący sztuczny świat na nieskażonych ludzką stopą terenach, wtłaczający każdą atrakcję 
w gotowe marketingowe ramy, na które składają się parki rozrywki, restauracje i parkingi. Nelly już wcześniej smutno konstatuje: "Czego to ludzie nie zrobią, żeby zarobić na turystach", a Savard 
i Grecco pokazują alternatywną wersję historii, w której choć jedno ważne odkrycie może się bez całej tej konsumpcyjnej otoczki obejść.

źródło: filmweb.pl

Ocena filmu według autora recenzji: 3.6 / 6

Misja Yeti (2017)
Animowane Komedia

Nawet mała stopa Yeti jest większa od ludzkiej. O wiele, wiele większa. Co zrobić, kiedy nadepnie się wielkiemu futrzakowi na o...

Dowiedz się więcej


  1. Strona filmu
  2. Obsada filmu
  3. Recenzje filmu
  4. Galeria filmu
  5. Filmy podobne
  6. Pobierz film

Recenzje filmów online - zobacz recenzję filmu Misja Yeti online - sprawdź czy warto oglądnąć film Misja Yeti, zobacz ocenę filmu online i podejmij decyzje czy chcesz go oglądnąć. Zobacz najnowsze recenzje filmów i seriali online. Poznaj oceny innych użytkowników. Dodaj swoją recenzję i otrzymaj promocyjne kredyty.